Wewnętrzne dziecko

Fakt, że kiedyś byłaś dzieckiem ma ogromny wpływ na twoje dorosłe życie. W życiu dorosłym najczęściej zapominamy o tym, że byłyśmy kiedyś dzieckiem i ignorujemy wpływ naszego dzieciństwa na nasze dorosłe życie.

Są ludzie poważni, odpowiedzialni za wszystko i wszystkich, stale też kontrolują siebie i wszystko co ich otacza. Po takich ludziach nie spodziewasz się niespodzianek.
Są też tacy, których podziwiasz, którzy są spontaniczni, twórczy, ciągle w ruchu, zakochani w życiu i wciąż młodzi – to osoby pozostające w kontakcie ze swoim cudownym wewnętrznym dzieckiem.
Kiedyś, ktoś postanowił za nas, że kończąc 18 lat stajemy się dorośli. Decyzję przypieczętowano ustawą. Uznano, że od tego momentu przestajemy być dzieckiem, stajemy się dorośli raz na zawsze. Od tej pory stanowimy sami o sobie, możemy zacząć pracować, możemy się żenić lub wychodzić za mąż, a także  rodzić dzieci. Nie wypada  już zachowywać się dziecinnie, spontanicznie  i czuć „dziecinne” uczucia. Nasze dzieciństwo staje się odległą przeszłością. Tymczasem nasze dziecko razem ze swoimi rozterkami, bólem lub radością jest głęboko ukryte w każdym dorosłym. Ignorowane, jest przyczyną większości dorosłych rozterek i rozczarowań.

Twoje dzieciństwo istnieje w tobie i ma głęboki wpływ na wszystko co robisz i co czujesz jako dorosła osoba.  Determinuje twoje uczucia, postawy, relacje z przyjaciółmi, partnerami, a  nawet relacje z twoim własnym dzieckiem.
W dzieciństwie rozwijamy w sobie różne sposoby radzenia sobie z trudnymi dla nas sytuacjami, z nadmiernymi wymaganiami rodziców i innych ważnych dla nas ludzi. Skutki tych reakcji ujawniają się w naszym dorosłym życiu – samotność, lęk, zaburzenia seksualne, depresje, strach, małżeńskie waśnie lub kompulsywne dążenie do sukcesu. Uczucia twojego wewnętrznego dziecka mogą wpływać na twoje zmęczenie, nieumiejętność odpoczywania, migreny, dolegliwości żołądkowe i inne.
Jesteśmy jednocześnie dziećmi, jakimi byliśmy w przeszłości i dorosłymi w teraźniejszości. Dziecko w tobie może krzyżować, sabotować twoje teraźniejsze plany i działania, może nie pozwalać ci czerpać satysfakcję z twojego dorosłego życia. Dziecko w tobie walczy o przeżycie, zachowując się często w irracjonalny sposób, np. marnując czas, może być przygnębione, bojaźliwe, nieśmiałe, wstydliwe lub żartować ze wszystkiego co ważne, często też kłamie. Może czuć się zażenowane, zaniepokojone, może też mieć wpływ na twoje zdrowie ale  też może inspirować i wzbogacać twoje życie.

Czy twoje wewnętrzne dziecko, jakim byłeś kiedyś, żyje i czeka na ciebie przestraszone w ciemnym kącie twojej duszy? Co jemu się przydarzyło? Czy wyrosło i odrzuciło siebie razem ze starymi zabawkami, ubraniami? Czy zagubiło się gdzieś w czasie, czy zostało zapomniane?

Dziecko  czuje miłość, akceptację i uwagę rodziców, uczy się także jak zdobywać ich aprobatę i dezaprobatę. Wie dokładnie jakie zachowanie nie podoba się mamie, a co może wywołać jej uśmiech lub pochwałę ojca, a co gniew. Aby uzyskać ciepło, uwagę rodziców i ich miłość, dziecko chłonie i powtarza gesty i nawet grymasy swoich rodziców przejmuje też ich sposób postrzegania siebie i otaczającego go świata. Uczy się też, przez obserwację rozpoznawać, co rodzice czują wobec innych osób, miłości, pieniędzy. Stopniowo przyswaja postawę rodziców wobec siebie i staje się ona jego wewnętrznym przewodnikiem. W dorosłym życiu kontynuujemy te nieświadome wzorce niezależnie, czy się nam podobają, czy nie.

W dorosłym życiu mamy tendencję  i tęsknotę do odtwarzania wokół siebie rodzinnej atmosfery i postaw rodziców wobec samych siebie, nawet jeśli one sprawiają nam ból. Najważniejsze jest to, co czują rodzice do dziecka. To determinuje, co dziecko czuje wobec siebie i  jakie tworzy  przekonania o sobie, czy jest warte miłości, czy nie. W miarę dorastania przyjmuje to jako prawdę o sobie. Może się czuć słabe i brzydkie, mądre lub głupie, choć zwykle  nie jest to zgodne z prawdą. Przykładowo, jeśli kobieta musi  wszystko w swoim życiu kontrolować, bo ma przekonanie, że nikt inny tylko  ona sama może zrobić to najlepiej, stawia sobie tak wysoko poprzeczkę w pracy lub życiu, że samej trudno jej  do niej dosięgnąć. Taka postawa może być przyswojoną postawa jej ojca, który stale od niej wymagał więcej i lepiej i nigdy nie był zadowolony z tego co osiągnęła.  Zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym brak jej poczucia bezpieczeństwa i zaufania.

Nie znaczy to, że mamy winić naszych rodziców. To znaczy dostrzegać i akceptować ich takimi jakimi są, nie zawsze doskonałymi i nie zawsze radzącymi sobie ze swoimi problemami. i  „wadami”. Nawet jeśli popełniali błędy w naszym wychowaniu, zawsze robili najlepiej jak potrafili i nie oczekujmy, że zarówno nasi  rodzice jak i my będziemy dorośli i doskonali przez cały czas.

Kiedy staramy się coś zmienić w swoim życiu, nasze wewnętrzne dziecko protestuje, często z taką siłą, że nasza dorosła część staje się bezradna i pozwala dziecku wtrącać się do naszego dorosłego życia.

Emocje są motywacją zaspokajania naszych potrzeb. Jeśli te najważniejsze potrzeby nie zostały zaspokojone w dzieciństwie, związane z nimi emocje stają się niezrozumiałe w dorosłym życiu.

Przykładowo nie rozumiemy, dlaczego się rumienimy, kiedy ktoś mówi nam miłe dla naszego ucha słowa, albo zachowujemy się arogancko wobec kogoś, kto nas kocha, możemy też podejrzewać innych  o złe wobec nas zamiary lub ufać każdemu bez zastanowienia, porównywać się z innymi i czuć w związku z tym smutek. Uczucia w naszym dorosłym życiu często bywają nieadekwatne do sytuacji. Próbujemy więc je ukryć, co powoduje nasz wewnętrzny dyskomfort. Zawstydzeni naszymi niezrozumianymi uczuciami nazywamy je głupimi, że je mamy, co powoduje jeszcze większe niezadowolenie i negatywną ocenę nas samych. Gderanie i zrzędzenie  wewnętrzne na siebie samych prowadzi do jeszcze większego osamotnienia i izolacji. Brak nam wtedy poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa, budzi to lęk i oddziela od twórczego uczestnictwa w życiu.

Jedną z najbardziej destrukcyjnych emocji jest  uczucie osamotnienia, odizolowania, wykluczenia. Sposób traktowania siebie kształtowany jest przez atmosferę emocjonalna naszego dzieciństwa i zwykle odzwierciedla sposób, w jaki traktowali nas nasi rodzice. Nie koniecznie muszą to być przekazy werbalne, może to być nastrój jaki przekazała mama lub tata, kiedy w czymś zawiniliśmy lub czegoś pragnęliśmy. Te uczucia mogły wydać się niezrozumiałe i przejawiały się w różnych formach zachowań, jak np. moczenie nocne, odmowa jedzenia, wstyd, złość lub nie prowokowana agresja w stosunku do innych dzieci.

Wielu dorosłych nie jest świadomych, że ich wzorce i  przekonania dotyczące samych siebie, a także otaczającego świata w rzeczywistości są powtórzeniem wzorców, przekonań i postaw ich rodziców. Kiedy ganisz siebie w myślach, najczęściej jest to głos twojej mamy lub taty, zwerbalizowany dokładnie tak jak słyszałaś to w dzieciństwie.

Dziecięce uczucia przejawiają się nie tylko w trudnych momentach dorosłego życia, ale także w chwilach kiedy jesteśmy radośni i szczęśliwi. Wtedy pozwalamy naszemu wewnętrznemu dziecku przeżywać ponownie uczucia związane z radosnymi momentami przeżywanymi w szkole, na zabawie, kiedy robiłyśmy to co „kręciło” naszą duszę, kiedy tańczyłyśmy, śpiewałyśmy, bawiłyśmy się z innymi dziećmi.

Nasze wewnętrzne dziecko powoduje, że patrzymy na swoje życie i otaczającą nas rzeczywistość w dwojaki sposób. Jako dorośli jesteśmy świadomi swojej inteligencji dojrzałości, a jednocześnie nasze wewnętrzne dziecko postrzega nas w tych samych sytuacjach poprzez emocjonalnie zabarwione okulary przeszłych relacji rodzinnych. Te dwa obrazy mogą różnić się od siebie bardzo i powodować w nas rozdarcie, ciągłą  rozterkę, brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa. „Czuję co innego i robię co innego”. Nikt nie wyrasta ze swoich dziecięcych emocji i w naszym dorosłym życiu nasze wewnętrzne dziecko stara się zmusić nas do życia emocjonalnego jakie wiedliśmy w dzieciństwie.
Wzajemny szacunek dorosłego i wewnętrznego dziecka jest podstawowym warunkiem, który pozwoli żyć nam w harmonii z samymi sobą. Drogą do akceptacji twojego wewnętrznego dziecka jest danie pełnej szacunku uwagi wszystkim twoim emocjom i uczuciom. Oznacza to, że jako dobry rodzic dla siebie szanujesz uczucia swojego dzieciństwa i swojego wewnętrznego dziecka. To również oznacza, że świadomie współpracujesz ze swoim wewnętrznym dzieckiem, i nie pozwalasz mu wtrącać się do twojego dorosłego życia.

Szczególny wpływ na twoje dziecięce, a potem także dorosłe emocjonalne zahamowania miały i wciąż maja  skrajne postawy  rodzicielskie.

Perfekcjonizm to postawa ludzi, którzy w nieskończoność i bezowocnie starają się osiągnąć wciąż więcej i lepiej i nigdy nie są zadowoleni z tego co już osiągnęli. Perfekcjonizm jest budowany w dziecku przez rodziców, którzy nie wyrażają swojej akceptacji i wciąż wymagają od dziecka bardziej dojrzałego zachowania niż to, jakie może w swoim wieku prezentować. Wtedy dziecko nie może być po prostu dzieckiem, wciąż jest nie dość odpowiedzialne dla mamy, czy taty. Często zdarza się w nie pełnych rodzinach, np. gdy brakuje ojca, syn lub córka przejmuje rolę głowy rodziny, stając się odpowiedzialnym ponad swój wiek partnerem swojej mamy czy taty.
Nadmierne kierowanie – to postawa rodziców, którzy stale kierują, dyrygują i kontrolują niekończącymi się przypomnieniami. Tacy rodzice „wiedzą” najlepiej co dla dziecka jest dobre, a co nie. Najczęściej wyraża się to w powiedzeniu „Dzieci i ryby głosu nie mają”, „Ja wiem lepiej co dla dziecka jest najlepsze.” „Nie wolno ci się z nim bawić”. Zwykle takie dziecko ma wypełniony czas  różnymi zajęciami i nie ma chwili na zabawę, ani nie ma czasu być dzieckiem. W takich rodzinach ignoruje się potrzeby naturalnego rozwoju, odpowiedniego do wieku dziecka, a szczególnie ignoruje się  naturalne zainteresowania dziecka. Dorosły nadmiernie polega później na wskazówkach zewnętrznych. Aby choć trochę zapewnić sobie własną niezależność, dziecko reaguje na te stałe zniewolenie przez guzdranie się, fantazjowanie, zapominanie, ociąganie się i inne formy stawiania oporu.
Nadmierne uleganie –  zbyt ulegli rodzice spełniają dziecięce zachcianki i żądania  ignorując swoje własne potrzeby i prawa. Taka postawa rodziców czyni dziecko „szefem”, a rodziców niewolnikami. Odpowiedzią dziecka jest postawa żądania coraz to więcej, może też stać się impulsywne i wybuchać atakami gniewu, jeśli jego  żądania nie są spełniane. W wieku dorosłym ma trudność z  przyznawaniem prawa innym.
Nadmierne pobłażanie –  rodzice z takim podejściem bezustannie zasypują dzieci prezentami, ubraniami, uczuciami – najczęściej dziecko nie ma czasu  rozbudzania w sobie  pragnień i zainteresować, ani szanowania swoich potrzeb. Takie dziecko najczęściej nudzi się. Zarówno jako dziecko i później jako dorosły, ma trudności z inicjowaniem  jakiegokolwiek wysiłku i często zniechęca się już na początku.
Hipochondria – Rodzice z takim podejściem  skupiają swoją uwagę na zdrowiu dziecka, nawet jeśli jest ono całkowicie zdrowe.  Zauważają najmniejszy nawet symptom złego samopoczucia.  Dziecko, które wyrasta w atmosferze lęku o zdrowie odkrywa, że może manipulować otoczeniem przez nie działanie i nie uczestniczenie.
Karanie – to najczęstsze w naszej kulturze rozumienie wychowywania dzieci. W połączeniu z perfekcjonizmem i nadmiernym kierowaniem jest powszechnie akceptowane jako niezbędne w wychowaniu „porządnego człowieka”. Karzący rodzice odreagowują swoje własne nieuświadomione emocje i nie ma to nic wspólnego z błędami, czy wykroczeniami dziecka. Zwykle rodzice stosujący kary cielesne byli tak samo traktowani w swoim dzieciństwie i wierzą, ze jest to jedyny słuszny sposób, by dziecko było posłuszne. Takie podejście może powodować w dorosłym potrzebę karania  siebie i pragnienie rewanżu.
Zaniedbywanie – to rozpowszechnione podejście w rodzinach prominentnych i  dobrze uposażonych, gdzie rodzice zajęci swoimi sprawami najczęściej nie mają czasu zajmować się swoimi dziećmi. Dotyka to także dzieci,  gdzie matka pracuje ponad miarę, w rodzinach z problemem alkoholowym i rodzinach biednych. Rozwód lub śmierć w rodzinie może też przyczyniać się do zaniedbywania dzieci. Zaniedbywane, lekceważone dzieci nie potrafią w dorosłym życiu tworzyć bliskich, pełnych zrozumienia relacji partnerskich.
Odrzucenie – takie podejście nie daje dziecku miejsca w systemie rodzinnym.  Dziecko odpowiada zgorzknieniem, niepokojem, rozdrażnieniem w swojej izolacji i brakiem bezpieczeństwa i najczęściej brakiem poczucia własnej wartości i wycofaniem.
Pobudzenie seksualne –  to patogenne podejście rodziców, najczęściej nieuświadomione. Powoduje przedwczesne zainteresowanie sprawami seksu, co może rodzić poczucie  winy i  agresję. Szczególnie wychowanie pruderyjne może być przyczyną wielu problemów seksualnych w życiu dorosłym.

To nie dwoje, ale czworo bierze ślub.
Najczęściej w małżeństwie oczekujemy romantycznej miłości i to jest oczekiwanie naszego wewnętrznego dziecka. Jeśli to oczekiwanie rozmija się z rzeczywistością, stajemy się sfrustrowani.
Kiedy dwoje ludzi postanawia się pobrać i dalej iść przez życie razem, oczekuje najczęściej wymarzonej, romantycznej miłości, o jakiej nasze wewnętrzne dziecko zawsze marzyło. Zapowiedź takiej miłości i happy endu znajdowaliśmy w bajkach i romantycznych filmach, których skomplikowane, pełne zawiłych perypetii bohaterów akcje, kończyły się zwykle zapowiedzią niczym niezmąconego szczęścia, zawartych w słowach ” . i odtąd żyli długo i szczęśliwie..”
Małżeństwo angażuje nie tylko dwoje zakochanych w sobie ludzi, ale cztery osoby – dwie dorosłe, działające w teraźniejszości i dwoje dzieci, działających lojalnie i zgodnie ze wzorcami rodzinnymi. Dlatego każde małżeństwo jest skomplikowane.
Wewnętrzne dzieci wtrącają się w sprawy dorosłych, co powoduje małżeńskie kłopoty, choć pozornie wydaje się, że te kłopoty spowodowane są problemami z seksem, pieniędzmi, zazdrością.
Żona musi zrozumieć, że jej mąż wciąż ma w sobie swojego wewnętrznego chłopca, który przykładowo nigdy nie zbierał po sobie ubrań, a mąż musi zrozumieć, że żona ma wciąż w sobie dziewczynkę, którą kiedyś była, i która np. potrzebuje zapewnienia, że wciąż jest atrakcyjna, pomimo, że urodziła dziecko i nie odzyskała  jeszcze swojej pierwotnej figury.
W małżeństwie dziecko, jakim kiedyś byłaś wyraża swoje potrzeby, zachcianki, sposoby zachowania i pragnienia z siłą jakiej nigdy nie ośmieliłaby się wyrazić w innych okolicznościach. Może się wściekać, krzyczeć lub wycofywać się w lodowatą ciszę. Dlatego też zwykle słyszy się skargi „on/ona jest taki dziecinny, lub dziecinna”.
Dlaczego tak się dzieje? Małżeństwo, zakładanie własnego domu ma w sobie obietnicę przywrócenia rodzinnych wspomnień dzieciństwa, niezależnie od tego, czy wspomnienia te są miłe, czy nie. Dziecko w tobie, zarówno w żonie, jak i w mężu wysuwa to na plan pierwszy. Dlatego zwykły konflikt o trywialne sprawy, wywołuje tyle gorzkich emocji i zwykle banalny konflikt jest  czubkiem góry lodowej poważniejszych konfliktów.
Każde z partnerów było wychowane w innych warunkach. Np. w domu męża, ojciec, kiedy wracał z pracy czytał gazetę, lub oglądał telewizję, i nigdy po sobie nie sprzątał. Żona dorastała w domu, gdzie panował rygor czystości i sprzątania. I konflikt gotowy.  Kiedy każde z małżonków przyjrzy się zwyczajom w jakich dorastało drugie, góra lodowa może zacząć topnieć.
Każde z dwojga dorosłych musi przyjrzeć się wzajemnym rodzinnym  podejściom w najbardziej emocjonalnych rejonach życia, dotyczy to sfery seksualnej satysfakcji, pieniędzy, zwyczajów związanych z jedzeniem i przygotowywaniem jedzenia, rekreacji i znaczeniu pojęcia dom dla każdego z małżonków.

Jedną z podstawowych naszych potrzeb jest czuć się „jak w domu”. Małżeństwo i dom niesie obietnicę możliwości wyrażania uczuć, intymności, ciepła, bezpieczeństwa, dlatego uczucia wewnętrznego dziecka są intensywniej wyrażane. Traktujemy sami siebie tak, jak traktowali nas nasi rodzice. Często nawet „zachęcamy” naszych partnerów do traktowania nas w sposób w jaki traktowali nas nasi rodzice, nieświadomie oczekując ich aprobaty. Uzależniamy się od oceny nas, w taki sam sposób w jaki oczekiwaliśmy tego od naszych rodziców. Skarżymy się wtedy: „Gdyby tylko rozumiał, co ja czuję”, „Mógłby się zmienić, jeśli  tylko byś chciał” „To tak wiele dla mnie by znaczy”.

Kiedy dwoje ludzi zakochuje się w sobie, znaczy to zwykle, że to nie tylko dwoje odpowiedzialnych, przyciągających się wzajemnie fizycznie i psychicznie dorosłych, ale także dwoje dzieci widzi w swoich dorosłych partnerach obietnicę wypełnienia starych pragnień. A potem stop, nagle każde z partnerów staje oko w oko z inną dziecięcą częścią, swojego partnera, z tą częścią, której nie zna i  nie rozumie.

Aby uniknąć lodowej góry konfliktów między partnerami, przed ślubem zaobserwuj relacje swoich przyszłych teściów i poznaj wzorce przeciwnych domów i relacje swojego partnera z jego rodzicami. Zadaj sobie pytanie: Czy chcę być traktowany/a, tak jak on/ona traktuje swoich rodziców? Sposób, w jaki jego/jej rodzice traktują jego/ją będzie wskazówką, jak będzie traktował/a siebie samego/ą i jak on/ona oczekuje być traktowaną przez ciebie – po miesiącu miodowym.

Strefy małżeńskich konfliktów
Są takie obszary, gdzie dziecko bardziej kontroluje dorosłego.
Dom – takim obszarem może być dom. Mężczyzna otwarty w pracy, w towarzystwie, może zamykać się, gdy tylko przestąpi próg domu. Żona może wtedy mówić „nie mogę się do niego przebić, on nie chce słuchać” Taki mężczyzna prawdopodobnie zbudował sobie ochronną zbroję w dzieciństwie, aby sprostać atmosferze swojego domu rodzinnego. Wciąż czuje się bezbronny, bez swojej „zbroi”. Często, żona, aby „dotrzeć’ do niego wszczyna kłótnię. To z kolei przywołuje walczącą atmosferę w jego rodzinnym domu, powoduje, że mężczyzna jeszcze bardziej chowa się do swojej skorupy.
Pieniądze – Pieniądze powodują różnego rodzaju napięcia w małżeństwie. Często któryś z partnerów lub oboje w dzieciństwie otoczeni byli przez osoby skupiające się na braku pieniędzy. Dla wewnętrznego dziecka pieniądze mogą oznaczać bezpieczeństwo, sposób wyrażania swojej indywidualności, sposób radzenia sobie z kłopotami finansowymi  i obietnicą  poprawy finansowej i odwrotnie mogą oznaczać kontrolę, deprywację, brak miłości i niski status finansowy.
Pokazywanie uczuć – Spędzanie wolnego czasu może też być zarzewiem małżeńskich konfliktów. Zwykle żony nie lubią polowań i łowienia ryb, a wielu mężów nie znosi leżenia plackiem na plaży i robią to tylko dlatego, aby zadowolić partnera. W imię bycia razem wielu partnerów robi to czego tak naprawdę nie cierpi.
Czworo w łóżku – Łoże małżeńskie często staje się zatłoczone ponieważ w łóżku znajduje się czworo. Każde z małżonków w relacji seksualnej angażuje siebie dorosłą i swoje wewnętrzne dziecko.  Każde z czworga ma swoje indywidualne odczucie  w sprawach seksu. W relacjach seksualnych dużo do powiedzenia mają wewnętrzne dzieci dorosłych. W wielu przypadkach, gdzie w domach rodzinnych z seksem łączy się wstyd, poniżenie, żal, wina lub wykorzystanie seksualne tam wewnętrzne dzieci dorosłych dominują w relacjach seksualnych. Ponieważ relacje seksualne  są bliskimi, intymnymi kontaktami, wewnętrzne dziecko ujawnia i pokazuje silne, głębokie uczucia i często sabotuje  satysfakcję seksualną swojego dorosłego.
Jeśli domowa atmosfera twojego dzieciństwa tworzyła tajemnicę, poczucie winy, niepokój  w związku z seksem, to twoje wewnętrzne dziecko będzie zakłopotane, i z poczuciem winy w łóżku ze swoim partnerem. To zakłopotanie i wina jednego z partnerów może zaburzać wasze spełnienie seksualne, a w najlepszym razie czynić je trudnym.

Stań się życzliwym i pomocnym rodzicem dla siebie

Przestań walczyć ze swoim wewnętrznym dzieckiem
Aby zmienić życie musisz zaakceptować, przyjąć takim jakim jest swoje wewnętrzne dziecko i zacząć postępować z nim   w pełny miłości sposób.
Pierwszy stopień stawania się dobrym rodzicem dla siebie – to nauczenie się rozpoznawania uczuć i tęsknot swojego wewnętrznego dziecka i uznanie ich  jako ważnych i zasługujących na szacunek oraz oddzielenie ich od uczuć twojego  dorosłego. To oddzielenie jest konieczne, abyś stał się świadomym w jakich momentach i sferach życia twoje wewnętrzne dziecko przeszkadza ci w życiu dorosłym, a wtedy możesz stać się pełnym troski, świadomym swojej  roli rodzicem.
Najłatwiej możesz rozpoznać uczucia swojego wewnętrznego dziecka w chwili stresu, kiedy jesteś zmęczony, lub chory. Możesz wtedy reagować niewspółmiernie do sytuacji, nie  przestajesz o swojej relacji myśleć i czujesz się z nią źle. Także kiedy jesteś  skonfliktowana z wieloma osobami, choć powody ku temu są błahe, kiedy otrzymywałeś zbyt dużo lub zbyt mało miłości  i możesz czuć tęsknotę za czułością i miłością, której nikt i nic nie może ci zastąpić.
Uczucia i emocje Twojego wewnętrznego dziecka  mogą  też pojawić się w chwili, kiedy szczególna sytuacja, zapach przypomni ci trudne wspomnienie z dzieciństwa.
Nie musisz jednak czekać, aż taka sytuacja się pojawi. Możesz ją sobie po prostu przypomnieć. Weź zeszyt i wypisz w jakich sytuacjach najczęściej się stresujesz, a następnie opisz swoje reakcje. Tak możesz rozpocząć poznawanie swojego wewnętrznego dziecka i jego roli w twoim dorosłym życiu. Łatwiej ci będzie  traktować swoje wewnętrzne dziecko tak jak pełna miłości matka, która wcześniej usuwa niebezpieczne przedmioty na drodze swojego dziecka i nie smuci się, kiedy  jej dziecko nie jest z tego zadowolone.
Odpuść sobie presję i żądania, jakie masz w stosunku do siebie samego, zaprzyjaźnij się ze swoim wewnętrznym krytykiem, traktuj siebie  z szacunkiem, łagodnie i z miłością. Weź odpowiedzialność za własne decyzje i działania, dokończ wszystkie zaczęte sprawy, szanuj uczucia i prawa innych.
Zmiana starych wzorców wymaga cierpliwości. Rozpoznaj te wzorce, które zwykle w twojej rodzinie przechodzą z pokolenia na pokolenie, zamień je na nowe wzorce i znajdź zachowania, które je wzmocnią.
Po drugie wypisz twoje reakcje na postawę obojga rodziców, opisaną wcześniej, w różnych sytuacjach i zastanów się, jak te postawy nadal wpływają na twoje dorosłe życie.  Kiedy byłeś dzieckiem reagowałeś na postawy rodziców i robisz to teraz używając dokładnie tych samych postaw wobec samego siebie. Kiedy dorosłeś i stopniowo wyzwoliłeś spod kontroli rodzicielskiej zacząłeś stawać się rodzicem dla siebie samego. Kiedy uświadomisz sobie, że twoje postawy są tylko pożyczone przez ciebie od twoich rodziców zrozumiesz, że nie musisz ich już używać  i możesz rozwinąć postawy swojego wewnętrznego  rodzica wobec siebie samego.
Nie musisz w swoim życiu zmieniać wszystkiego, wystarczy, że zmienisz tylko te postawy, które ograniczają twoją kreatywność, poczucie niewinności i poczucie własnej wartości. Do tego potrzebna jest akceptacja i wzajemny szacunek.

Na podstawie:
Your Inner Child of the Past  – W. Hugh Missilaine M.D.
Jestem tutaj – rozmowa z moim wewnętrznym dzieckiem – Tanha Luvaas
Powrót do swego wewnętrznego domu – Jak odzyskać i otoczyć opieką swoje wewnętrzne dziecko – John Bradshaw
Na początku była nieświadomość – Psychologia dziecka według Junga – Zenon Waldemar Dudek
Terapia wewnętrznego dziecka – Paweł Karpowicz
Obejmując nasze „Ja” – Podręcznik metody Voice Dialogue – Hal Stone, Sidra Stone
Dialog z Głosem – Joy Manne
Obudź w sobie szczęśliwe dziecko – Ewa Lubomska

 


 

O warsztacie „Wewnętrzne Dziecko”
Szczecin 24-25 X 2009 r.

Trudno jest opisać słowami to, co dzieje się na dwudniowym warsztacie poświęconym Wewnętrznemu Dziecku. Nawet najbardziej wyrafinowany język nie wystarcza, by wypowiedzieć bezgłośne drgnienia Serca. Z tego właśnie składa się w większości warsztat – z poruszeń Serca. Ja tam byłam i pragnę o tym pisać pomimo tego, że napisane słowa nie oddadzą w pełni wartości przeżywania, czasami przeżywania siebie po raz pierwszy w nowej przestrzeni.
Alicja – prowadząca warsztat trenerka spowodowała, że wyrósł i zagościł na dobre na całe dwa dni warsztatu a także na wspomnienie o nim, cudowny klimat totalnego zaufania i wyzwalającej akceptacji. Dla postronnego obserwatora może wydawać się dziwne – obcy ludzie spotykający się często po raz pierwszy w życiu, po prostu sobie ufają. Dlaczego? Bo pozwolono im być sobą. To właśnie uczyniła Alicja. Pokazała nam jak pozwolić sobie być sobą i jak pozwolić innym, by w naszej obecności mogli być sobą. To taką nową przestrzeń miałam na myśli powyżej.  Ten cudowny klimat to podwalina wszystkiego, co mogło się wydarzyć podczas warsztatu w nas – uczestnikach. Dzięki tej „zaczarowanej” atmosferze byliśmy świadkami pięknego procesu budzenia się Wewnętrznego Dziecka jednej z uczestniczek warsztatu, z początku bardzo zamkniętej osoby. To zaszczyt i błogosławieństwo móc obserwować u drugiego człowieka narodziny jego radości i otwartości na życie.
Po raz pierwszy w moim życiu pomyślałam i wypowiedziałam się pozytywnie o swoim dzieciństwie. Dopiero teraz zauważyłam jego dobre strony, radosne chwile. Choć już od kilku lat wiem, że moje dzieciństwo było mi potrzebne właśnie takie, jakie było, dopiero teraz po tym warsztacie potrafię się nim cieszyć. Nastąpiła jakaś równowaga: starego myślenia, że miałam traumatyczne dzieciństwo z nowym, że były też radosne chwile, wspaniałe zdarzenia. To zasadnicza zmiana. Jest mnie jakby więcej we mnie. Piszę te słowa dwa tygodnie po warsztacie a moje Wewnętrzne Dziewczynki są ze mną nadal i mam nadzieję, że tak już zostanie. Jest mi z nimi dobrze. Tylko ja je rozumiem naprawdę, tylko ja wiem, co przeżyły, jak bardzo cierpiały i kiedy się śmiały. Bo to przecież ja sama, tylko pełniejsza o pozbierane w całość okruchy siebie.
Jestem wdzięczna za ten warsztat i za ludzi, którym spotkałam.
Anna Świst
Aniusia