Krąg kobiet

Misja:

 

My Kobiety spotykamy się w Kręgu po to, by odkryć i poddać się swojej kobiecej naturze, wzajemnie się wspierać, uczyć od siebie mądrości, słuchać naszej intuicji, głosu naszego serca, by zmieniając i rozwijając siebie, inspirować zmiany we własnej Rodzinie, zaszczepiać miłość i pragnienie pokoju w sercach naszych dzieci.Naszą Misją jest dotarcie do miejsca, gdzie to co kobiece jest święte, po to by móc obdarzyć świat naszymi wartościami: macierzyńskością, wsparciem emocjonalnym, opiekuńczością, intuicją, wytrwałością, tworzeniem delikatnej siatki związków pomiędzy ludźmi, opartych na szacunku i miłości, aby Nasza Planeta odzyskała swą pierwotną świetność.
Jestem kobietą, która podtrzymuje niebiosa
A tęcza przewija się w moich oczach
Słońce toruje drogę do mego łona
Moje myśli są kształtem chmur
A moje słowa właśnie przybywają.

 

Poemat indiańskiego plemienia Ute
Życie to nie jest próba generalna

Wierzę, że my kobiety mamy moc, aby zmienić ten Świat, tworzony przez lata panowania patriarchatu. I wierzę, że mężczyźni tej zmiany potrzebują tak samo jak i my. To my kobiety jesteśmy strażniczkami, opiekunkami ogniska domowego i rodziny, to my kobiety wychowujemy naszych synów, choć potem narzekamy na naszych mężów. To naszą naturalną cechą jest postrzeganie siebie w kontekście stosunków międzyludzkich i w przeciwieństwie do męskiego aspektu natury wojownika, którym jest rywalizacja i agresja, aspekt żeński uzdrawia i przynosi zmiany. ” Po tysiącach lat życia w obłędzie – którego najlepszą definicją jest powtarzanie wciąż tych samych zachowań i oczekiwanie odmiennych rezultatów – powinno być oczywiste, że przemoc i wojny niczego nie poprawią. Pomóc mogą raczej szacunek, więzi międzyludzkie, zrozumienie i miłość – te cechy kobiecości, które kiełkują w dzieciństwie i rozwijają się przez całe życie”. (Joan Borysenko) Nie znaczy to, że neguję i nie doceniam mężczyzn. Wprost przeciwnie.

Życiem rządzi pewna zabawna zasada – jeśli godzisz się tylko na najlepsze, bardzo często to dostajesz.
Somerset Maugham

Każdego dnia masz świeżutkie 24 godziny do twojej dyspozycji, co z nimi zrobisz zależy od ciebie. Masz wybór: zanim otworzysz oczy możesz postanowić, że dzisiaj będziesz szczęśliwa, że będziesz zauważać tylko dobre, tylko radosne strony twojego życia. Zawsze masz wybór; „możesz wierzyć w zarazki i zły los lub w szczęście, radość swoją moc”. Nie pozwól na zmarnowanie choćby jednego, najbardziej „nieważnego” dnia, bo szczęście dostępne jest dla nas wszystkich każdego dnia, a każdy dzień jest darem.

Szczęście to po prostu sposób na życie, to sposób istnienia, to jakość naszych myśli, stan naszego ducha i umysłu.

Pierwszym krokiem, jest odnalezienie w sobie stanu wdzięczności.

– Doceń wszystko co masz. Może okazać się, że stoisz po kolana w wodzie a umierasz z pragnienia. Jak możesz oczekiwać czegoś więcej od wszechświata, jeśli nie doceniasz i nie jesteś wdzięczna za to, co już masz. Możesz odkryć, że masz wszystko, czego w życiu ci trzeba, aby być szczęśliwą. Brakuje ci tylko świadomości, że to masz.

– Zacznij od tego co działa w twoim życiu, a co nie; co chciałabyś zmienić; jakie są twoje marzenia, czy umiesz marzyć, czy marzenia i tęsknoty przyzwyczaiłaś się odkładać, bo przychodziły nie w porę. Uwierz, że właśnie teraz przyszedł na nie czas.

– Rozpoznaj swoją wewnętrzną moc, swoją wewnętrzną Boginię i zdecyduj, czy chcesz wieść życie Bogini czy niewolnicy.

– Uwierz, że całą wewnętrzną mądrość, siłę i kreatywność potrzebną, by twoje marzenia stały się realne masz w sobie. Jedyne co masz zrobić to odkryć to co zawsze było i jest w tobie.

– Zdecyduj, czy chcesz w sobie i innych dostrzegać dobro, chętnie wybaczać i wspierać w dążeniach, doceniać i chwalić, czy potępiać i osądzać.

– Naucz się rozkoszować autentycznymi chwilami, które dają ci zadowolenie.

Spotkania,  początkowo każdego 13 dnia miesiąca, obecnie w Pełni Księżyca powstały z tęsknoty za byciem ze sobą, za wzajemnym wspieraniem się, za wymianą poglądów i uczeniem się jedna od drugiej, tego jak znaleźć swoje autentyczne Ja, siłę i moc w sobie. Jesteśmy ze sobą by służyć sobie nawzajem. Naszym powołaniem, naszą misją jest uzdrowienie Świata. Możemy to zrobić uzdrawiając nasze rodziny. Aby uzdrowić nasze rodziny musimy zacząć od uzdrowienia siebie. ” kobieta była punktem kulminacyjnym twórczego cyklu Ducha. Po tym, jak została stworzona kobieta, Mądrość doszła do wniosku, że nie ma potrzeby iść dalej: ten wyższy byt ocali świat”. Sarah Ban Breathnach

Poruszamy różne tematy. Poczucie własnej wartości, inteligencję emocjonalną, wybaczanie, związki, seksualność. Stałe tematy to w styczniu: „Marzenia, cele nowy możliwości w Nowym Roku”, przed świętami Wielkanocy spotkanie świąteczne, rozmawiamy o zwyczajach, dzielimy się jajkiem, we wrześniu „Praca ze świadomym oddechem”, a w grudniu spotkanie Gwiazdkowe, dzielenie się opłatkiem, śpiewanie kolęd.

Krąg prowadzony przeze mnie istnieje już 13 lat. Rok temu postanowiłam prowadzić Kręgi zamknięte, tzn. spotykamy się w tym samym gronie. Istnieją już trzy kręgi i wciąż powstają nowe. Obecnie można zgłaszać chęć do udziału w IV Kręgu.
W Kręgach Berckana poszukujemy istoty kobiecości. Sięgamy do naszej kobiecej duchowości. Uczą nas tego Klanowe Matki swoimi wspaniałym opowieściami (13 rdzennych Klanowych Matek – Jamie Sams).

Zapraszam !!!

Credo naszych spotkań

My Członkinie Kręgu Kobiet Berckana i wszystkich Kręgów współpracujących, inspirujemy inne Kobiety tym w co wierzymy:

– jestem kim jestem, a to kim jestem jest piękne,

– zawsze jestem pierwszorzędną wersją siebie – wierzę, że nigdy nie jest za późno, aby być Tą kobietą, która zawsze mogłam być,

– jestem świadoma swoich myśli i słów, moje myśli i słowa kreują moją rzeczywistość, dlatego nie krytykuję, nie narzekam i nie plotkuję, jeśli już muszę ponarzekać staram się być w tym twórcza,

– każdego dnia ofiarowuję sobie jedną godzinę na wewnętrzną podróż w dążeniu do własnej autentyczności, do harmonii w moim życiu,

– wierzę, że to Ja nadaję mojemu życiu znacznie, w każdej chwili mojego życia mam wybór, i to Ja decyduję co wybieram,

– jestem życzliwie nastawiona do wszystkich ludzi, wspieram ich, kiedy tylko mam taką możliwość,

– wspieram wszystkie kobiety, ponieważ sukces jednej kobiety pomaga w sukcesie innym kobietom,

– jestem na naszej Planecie na ochotnika, więc nigdy nie rezygnuję z siebie, ponieważ wierzę, że jestem wszystkim co mam,

– nie czekam, aby życie stało się doskonałe, akceptuję wszystkie jego przejawy i działam tak, aby uczynić je tak satysfakcjonującym, jak tylko się da,

– jestem trochę mniej sobą, taką jaką znam i robię trochę miejsca na taką, jaka mogę być,

– nie zostawiam nie rozwiązanych spraw na następny dzień, jeśli mogę rozwiązuję je przed zachodem słońca,

– próbowałam, nie wyszło, nie ma znaczenia, próbuję jeszcze raz, pamiętam kiedy uczyłam się chodzić ile razy usiadłam na pupie, aby wreszcie dojść do mamy, czy taty,

– nie zapominam, że wszystko co mam, jest wszystkim, czego mi potrzeba, jak każdy mam codziennie całkiem świeżutkie 24 godziny do zagospodarowania, a słońce wstaje tak samo dla mnie, jak dla bogacza i dla biednego, szczęśliwego i nieszczęśliwego,

– w swoim sercu mam jedno ciche miejsce, do którego przychodzą marzenia, nasze najgłębsze pragnienia są szeptem naszego prawdziwego ja,

– nie odkładam przyjemności na później, życie to nie jest próba generalna, jest tym co z niego zrobię, szukam sacrum w zwykłych rzeczach, i zawsze je znajduję,

– bez względu na to co przyniesie mi życie, pamiętam, że zawsze mogę upiec ciasto.

Berckana
Ala Bednarska

Spotkania odbywają się przy ul. Koziej 4 m.8
W godzinach 19.00 – 24.00
Koszt 50 zł

Listy uczestniczek:

MOJA MAGICZNA KOBIETA w Brzozówce sierpień 2010
Pierwszy raz jako trzydziesto kilku letni człowiek poczułam się dumna z faktu bycia KOBIETĄ po warsztatach MOC KOBIET, które poprowadziłaś Alicjo w Szczecinie jakieś dwa lata temu. Myślę, że w dużej mierze one właśnie zapoczątkowały siłę jaka się we mnie zaczęła ujawniać, mimo iż ostatnie lata były bardzo trudnym okresem w moim życiu ( i myślę, że większość kobiet w mojej sytuacji mogłaby się pod tym podpisać) to przeszłam ten czas z podniesiona głową, bo jestem przecież KOBIETĄ. Gdy usłyszałam od Ciebie o Magicznej Kobiecie, wiedziałam, że chcę być na tym warsztacie, myśl o nim  dodawała siły, przyjemnie wirowała pod sercem i myśl „jeszcze tylko troszkę”. Od początku wakacji liczyłam już dni do rozpoczęcia warsztatów, przecież już co nieco  skosztowałam na MOCY KOBIET, a teraz chciałam więcej. I doczekałam się. W centrum Polski – koniec świata – polna droga, a na jej końcu smukłe brzozy niczym piękne nimfy witające gości – dają poczucie spokoju, wyciszenia. Strażniczki Brzozówki – Wytwórni Ciszy. Myliłby się jednak ten, kto zakłada, iż Brzozówka to miejsce bez życia, ono nim tętni na swój wyjątkowy sposób i myślę, że każdy znajdzie w nim to czego potrzebuje. Ja potrzebowałam wyciszenia, poczucia na nowo swojej siły, uśmiechu, spojrzenia z dystansem na swoje życie, znalazłam to, czego potrzebowałam, a jak? – w najbardziej uroczy sposób. Mała dygresja. W ostatnich latach takim moim talizmanem była tęcza pojawiająca się na niebie po deszczu i widziałam ją zawsze, kiedy tego bardzo potrzebowałam, wywoływała mój uśmiech i dawała nadzieję i wiesz co Alicjo to dla mnie były warsztaty Tęczowej Magicznej Kobiety. Miały tyle kolorów, a każdy rozświetlony i magiczny. Jednym z kolorów były medytacje dawały bycie „tu i teraz”, wyciszenie i … , poranne ćwiczenia kolejny kolor, twój spokój i dobre spojrzenie i uśmiech, nasze kręgi, na których tak bardzo byłyśmy blisko i dzięki którym z refleksją i dystansem mogłam spojrzeć na swoje życie i bliskość, a taniec z Tobą Justynko rozkruszył  ostatnie betonowe bariery. Poruszyłaś w nas, bo myślę, że nie tylko we mnie żywioły. Taniec pieczenia chleba, był dla mnie przełomem. Poczułam jedność i bliskość z kobietami, które mnie otaczały. Każdy następny taniec był dla mnie niczym ekstaza, była Ziemią, byłam Ogniem, Wodą ,Powietrzem – Jednością. Stałam się  Motylem, Starą mądrą szamanką, dziewczęciem z rumieńcem nieśmiałości na licu i dziewczynką, która z ciekawością patrzy na świat – stawałam się SOBĄ – boginią KOBIETĄ. Naga, ale w pełni, bez wstydu, zahamowań, pewna swojej wartości, pełna siły i mądra mądrością pokoleń kobiet. Córka, matka – KOBIETA.
Dwanaście Kobiet, to kolejna tęcza, każda o innym odcieniu, pięknym intrygującym, a nasze energie, doświadczenia, mądrości, pasje i to wszystko co ze sobą przywiozłyśmy na te warsztaty wirowało nad naszymi głowami jak DOBRA MOC, która świeciła w blasku świec jak tęczowa zorza polarna. Patrzyłam na każdą z was i widziałam tyle piękna w tak niesamowitych odcieniach, a w miarę upływającego czasu, coraz mocniej lśniło z was światło kochane Kobiety, wiedźmy. I jeszcze te spadające gwiazdy i piękna pogoda i wszystkie dobre duchy, Anioły, boginie, które na  towarzyszyły, przynosząc słowa przewodnie, wspierające. Łzy, oczyszczenie, spokój, śmiech, ekstaza. I dostałyśmy od Ciebie Alicjo zeszyciki, które nam zrobiłaś do wypełnienia- ,,Podróż przez tęczę Kobiety Magicznej”, czy trzeba dodać coś jeszcze. Wróciłam pełna darów od każdej z Was Kochane Kobiety, a największym DAREM jesteście wy same, to, że jesteście, że każda z Was jest inna, ale tak cudowna na swój wyjątkowy sposób – JESTEM DUMNA, ŻE JESTEM KOBIETĄ, JEDNĄ Z WAS, JEDNĄ Z WIELU,  SOBĄ.
Przywiozłam Was w sercu, odzyskałam spokój, poczucie, że wszystko co się dzieje jest po coś, jest potrzebne, nawet jeśli tego w danym momencie  nie dostrzegam, o czym czasami zdarza mi się zapomnieć. Przywiozłam też radość dziecka, której mi tak bardzo brakowało i poczucie, że wszystko będzie dobrze, mój własny NOWY POCZĄTEK.
Sylwia

Witajcie. Powoli powracam  do codziennych zajęć , chociaż myślami jestem wciąż   w Brzozówce. Wyjazd na warsztaty „Kobieta magiczna”  okazał się bardzo dobrym pomysłem.  Znalazłam tam ciszę, relaks i refleksje.  Okazało się, że kuchnia wegetariańska , medytacje i ćwiczenia oddechowe bardzo mi służą. Przez  siedem dni  przebywałam w kręgu 12 kobiet. Razem płakałyśmy, śmiałyśmy się , tańczyłyśmy i gadałyśmy. Prawdziwie magiczny krąg. Pozwolił odnaleźć w sobie ciszę, spokój i siłę. Na wiele problemów spojrzałam z  zupełnie innej perspektywy, co okazało się bardzo pożyteczne.  To był niezwykły tydzień. Dziewczyny, dziękuję…

Pozdrawiam
Basia

Tydzień spędzony w Brzozówce był  dla mnie ekscytującą podróżą w głąb siebie.
Podróżą, w której  obudziły się uśpione pragnienia, gdzie cisza panująca wokół zagościła w sercu a niepokój ustąpił miejsca harmonii. Podróżą, która sprawia, że pragnę płynąć dalej  i odkrywać nieznane horyzonty wnętrza duszy.
Cudownie było móc poznać i poczuć moc i siłę, która płynie z serc kobiet.
Czuć jedność przy Pieczeniu Chleba w rytmie afrykańskiej muzyki oraz radość podczas oglądania spektaklu spadających gwiazd.
Czas spędzony w Wytwórni Ciszy, pozwolił mi na spojrzenie na wiele spraw  z dystansu, zrozumienie, w jakim kierunku pragnę podążać.

Dziękuję Wam Kobiety Magiczne, że spotkałam Was na swojej drodze!!!

Renata

W pięknej Brzozówce, pełnej dźwięczącej przyrodą ciszy, zadziały się rzeczy  magiczne. Odnalazłam swoje przygniecione tonami spraw radości: taniec, śpiew, poczucie wspólnoty. Dotarłam do swojej wewnętrznej siły, poczułam, że naprawdę mocno stoję na ziemi, zaprzyjaźniłam się na nowo ze swoim imieniem, pozwoliłam być sobie tu i teraz nie zamartwiając się o rzeczy, na które, daleko od domu, mam znikomy wpływ. Poznałam 11 fantastycznych kobiet, każdą bogatą, piękną, zadziwiającą, niosącą swoją obecnością coś ważnego. Mogłam dzięki nim przejrzeć się w 11 zwierciadłach i uśmiechnąć się do tego, co w nich zobaczyłam.
Dziękuję Wam za to. A dodatkowo, chrumkać bez wstydu – bezcenne 🙂
Eliza Ewa Wesołowska


„W poszukiwaniu Kobiety magicznej” listopad 2009

Dziś jest 17 stycznia 2010, od pierwszego spotkania z Alicją minęło dwa miesiące. To niesamowite jak moje życie od tego czasu się zmieniło. Alicja obudziła moją szamańską naturę. Moje życie stało się. Bogatsze tak to chyba właściwe słowo. Bogatsze o kolory, uczucia, rytuały. Alicja przypomniała mi o czymś takim jak moja silna wewnętrzna intuicja o tym, że to mój największy i najlepszy doradca. Przypomniała mi o mojej sile, mądrości, którą mam w sobie, o wrażliwości na piękno wokół mnie, piękno przyrody i docenianiu wartości przyrody. Przypomniała mi jak ważna jest celebracja każdego momentu życia. A przede wszystkim przypomniała mi, że jestem piękną, zmysłową, fascynującą, mądrą i radosną kobietą-szamanką domowego ogniska, którą czasem w natłoku codziennych, powtarzalnych czynności zapominam, że jestem. Bardzo Ci za to dziękuję Alicja.
Na warsztat 10/11/09 „W poszukiwaniu Kobiety magicznej” wybrałam się z ciekawości w zasadzie dla zabawy. Sadziłam, iż jest mi on niepotrzebny, przecież jestem świadoma swej kobiecości, nic nowego nie odkryję – och jak się myliłam.
Miejsce, w którym odbywał się warsztat było dla mnie jak spełnienie dziecięcego marzenia. Kocham konie a mieszkałyśmy w uroczym schludnym pensjonacie-stajni pod Warszawą. Piękna cicha okolica. Wokół las i gdzieniegdzie dacze z ogrodem. Pokoje miałyśmy nad stajnią, czułyśmy i słyszałyśmy obecność koni. Żeby pogłaskać, czy przytulić się do zwierzęcia można było zejść w kapciach. Podczas posiłków przez olbrzymie okna obserwowałyśmy ćwiczące konie – niesamowite wrażenie.
Codziennie o 8: 00 rano dzień zaczynałyśmy od medytacji. Na medytacje zapraszał nas zapach kadzidła i dźwięki muzyki relaksacyjnej lub głos Dalajlamy modlącego się o pokój na ziemi. Następnie poranna gimnastyka i rozpoczynałyśmy podróż ku odkrywaniu swojej własnej kobiety magicznej.
sześć dni warsztatów były wypełnione zabawą, czasem relaksu, medytacji, tańca, ćwiczeniami w grupach i indywidualnych, kontaktem z naturą, rytuałami i mnóstwem i mnóstwem inspirujących rozmów z mądrymi kobietami. Po każdym ćwiczeniu dzieliłyśmy się refleksjami. Był to czas, kiedy uczyłyśmy się od siebie. Uczyłyśmy się na nowo spojrzenia w głąb siebie, usłyszenia siebie i swoich pragnień. Przypomnienia sobie, kim jestem. Po co tu jestem. Co mi sprawiało przyjemność, jako małej dziewczynce. Dlaczego jako dorosła kobieta tego zrezygnowałam i najważniejsze, co mnie powstrzymuje by wrócić do spełniania swoich marzeń. Alicja ma dar zadawania TYCH właściwych pytań. I z niesamowitą konsekwencją domaga się TYCH właściwych odpowiedzi, ogólniki czy wyświechtane frazesy jej nie zadowalają. Czy chcesz czy nie chcesz dotrzesz w głąb siebie i znajdziesz odpowiedzi na te pytania. Jednocześnie odbywa się to w sposób całkowicie dla ciebie akceptowalny tzn. łagodny, ciepły, spokojny.
Wiele ćwiczeń z pozoru błahych i niepozornych szybko i bezbłędnie ukazywały twoje najbardziej skrywane, z czasem zapomniane problemy, które rzutują na obecne życie. Ciekawym doświadczeniem dla mnie było w pełni świadome łączenie się z Matką Naturą. Byłam pod wrażeniem jak silne uczucia pojawiły się we mnie w trakcie ćwiczeń i spokój, wyciszenie i wewnętrzna moc, jaką emanowałam później.
Alicja jak prawdziwa szamanka dbała o atmosferę duchowości podczas zajęć. Ćwiczenia, rozmowy zawsze odbywały się w kręgu wokół ogniska. Tak jak przystało na wiedzmy miałyśmy swoje ognisko. „Ognisko”, czyli paląca się świeca w pięknym otoczeniu tiuli, jedwabiu, błyszczących kamyków przyciągających wzrok, figurek, symboli obrazujących Matkę Ziemię. Duże znaczenie odgrywał zapach. Zapach kadzidła zapraszający na zajęcia, wonne olejki podczas medytacji i karty. Specjalne karty, karty Bogiń, Aniołów, Archaniołów,Skrzatów..
Co ciekawe każda kobieta wyciągała tą właściwą kartę dla siebie, która pomagała jej zrozumieć bądź dotrzeć do problemu, pomóc w jego rozwiązaniu lub pocieszyć, uspokoić, natchnąć. Och lubiłyśmy wyciągać te specjalne karty. To jak otrzymywanie właściwej wskazówki z nieba/ podszeptu od Aniołka.
Co ciekawe ostatnio przeglądałam tak zwaną prace domową, jaką Alicja nam zadała podczas jednego z wieczorów na kursie. Zadaniem było wypisać 5 celów, które zrealizuję w najbliższym czasie. Cóż.. Wszystkie zrealizowałam i nie kosztowało mnie to żadnego, wysyłku. Ba, nawet nie wiem, kiedy tego dokonałam, bo przyszło mi to z tak dużą łatwością. Nie pozostaje mi nic innego jak wyznaczyć sobie kolejne jeszcze bardziej nieprawdopodobne do zrealizowania . na tą chwile cele i mam pewność, że zrealizuje je z uśmiechem na ustach.
Z całego serca dziękuję mojej siostrze Ewie, że namówiła mnie na udział w warsztacie „W poszukiwaniu kobiety magicznej”. Ten warsztat zapoczątkował szereg dobrych zmian w moim życiu, podniósł, jakość mojego życia.
Dziękuję Alicja za pokazanie skutecznych technik w odnalezieniu w sobie kobiety-szamanki, przypomnieniu jak ważne są rytuały w naszym życiu i celebracja każdego momentu. Dziękuję za inspirację do zmian, które rozwijają mnie, sprawiają mi ogromna radość i satysfakcję. Dziękuję wszystkim kochanym wiedźmom z kursu, z którymi wzajemnie wspierałyśmy się i dzieliłyśmy doświadczeniami czasem do 2 -3 w nocy.

Polecam warsztaty u Alicji wszystkim kobietom. Z kursami u Alicji jest jak z dzwonem. Dawno już przestano uderzać w dzwon a Ty jeszcze po znacznym upływie czasu słyszysz ten dźwięk w uszach. Te wibracje to nauka, którą wyniosłaś z kursu, ona dopiero teraz do ciebie dociera.

Ściskam Wiedźma – też Alicja


. . . po tygodniowym warsztacie Kobieta Magiczna 2-8 sierpnia 2009r.
Magia chwil spędzonych w Radzimowicach pośród pól, lasów i łąk to jak jedna chwila, która odkrywa zakamarki Kobiecej duszy i opada głębokim oddechem unosząc ją poza czas. Taka chwila nigdy się nie kończy. Bo już wiesz, czego pragniesz, bo już wiesz, za czym tęsknisz, bo już wiesz,
o czym marzysz.
Osiem Kobiet, siedem dni, dziesiątki wzruszeń, setki oddechów, tysiące kreacji, miliony myśli.
Wszystkie żyjemy w tym momencie.
Już poza złudzeniem.
Pielęgnując pragnienia.
I miast trudząc się w drodze,
Tworząc swoje szczęście.
Kobieta Magiczna BYWA, a nie jest. Ma wszystko co trzeba, by znaleźć i stworzyć Siebie. Zapytaj tą, którą spotkasz i każdą następną. Spójrz głeboko w jej oczy. Jestem pewna, że wie.
Odszukaj w sobie swoją Boginię, a magia zacznie działać. Bez względu na to – kim jesteś, bez względu na to – gdzie teraz jesteś, kiedy zaczynasz radośnie myśleć tworzysz radość, kiedy zaczynasz radosnie działać torzysz szczęście, kiedy odczuwasz szczęście jesteś wolna, jesteś pełnią.
Ziemia to Matka.
Słońce to Ojciec.
Księżyc to Babka.
STWÓRZ swoją PEŁNIĘ.

ogarniam wszystkich wspierającą, jasną myślą
Alicjo – DZIĘKUJĘ
Monika . . .


„Poddasze cudów”

Jestem. Dotarłam. Dobiegłam. Czwarte piętro. Małe przytulne poddasze w samym środku wielkiego miasta. Przeciwności losu, które pojawiły się tydzień temu, rozpłynęły się. Siadam i uświadamiam sobie, że w zasadzie, to chyba chcę zwiać, ale nie starcza mi odwagi. Zatrzymuje mnie również moja własna ciekawość, że może jednak wydarzy się coś, czego szukam, choć nie umiem tego nazwać. Zaczynamy. Teraz już nie da się uciec. W kwadratowym kręgu siedzi kilkanaście kobiet. Zaczęło się, jedna po drugiej, każda się przedstawia.

– Naważyłaś piwa, to teraz pij! – mówię do siebie w duchu, wiedząc, że zaraz przyjdzie na mnie kolej.

Mam na imię Dorota – zdziwiona, słyszę swój, „mało przerażony” okolicznościami, głos i kontynuuję bez zająknięcia – jestem córką Bożeny, wnuczką Krystyny i Bogumiły – jednocześnie myślę o tym, co powiedziałam: „tylko tyle i aż tyle”. „Tylko”, bo wiele kobiet przedstawiających się do tej pory w ten niecodzienny sposób, było w stanie podać imiona swych prapraprababek. „Aż”, bo cudownie jest „przypomnieć sobie” i poczuć się czyjąś córką i wnuczką.

Po raz pierwszy wypowiedziałam na głos tę „formułę”. Po raz pierwszy poczułam jej siłę. Po raz pierwszy zdziwiłam się, jak ważne było dla mnie każde z wyartykułowanych słów. Od wewnątrz wypełniło mnie dziwnie przyjemne uczucie. To nie było uczucie, które towarzyszy wypełnianiu arkusza danych osobowych w urzędzie, który nie jest zainteresowany, bo i po co, historią kobiet w Twoim Rodzie. To nie była adrenalina towarzysząca specyficznemu biegowi z przeszkodami, która z nas wykaże się lepszą pamięcią aktów urodzin i zgonów.

To było głębokie uczucie wdzięczności do wszystkich kobiet, dzięki których mądrości miłości, jestem dziś na tym świecie. Jestem. Jestem i uśmiecham się do kobiet, które widzę po raz pierwszy w życiu.

Zapragnęłam poznać choćby z imienia kobiety, których cząstkę niosę w sobie. Wiedziałam już że gdy opuszczę poddasze, znajdę pozostałe żeńskie imiona, które podobnie jak pierwiastki chemiczne, krążą po moich żyłach.

Dziś wciąż mam na imię Dorota, Jestem jednak córką Bożeny, wnuczką Krystyny i Bogumiły, prawnuczką dwóch Kazimier, Sabiny i Apolonii. Jestem! JESTEM!

Wracając do domu tego szczególnego dnia patrzyłam na mijanych ludzi myśląc: „A kim jesteś Ty? Kim jesteś dla siebie, gdy na chwilę przestajesz być adwokatem, lekarzem, kelnerem, czy księdzem?”

Kim jestem z zawodu? To w tej chwili jest mało ważne. Ważne jest natomiast, że jestem córką Bożeny, wnuczką Krystyny i Bogumiły, prawnuczką dwóch Kazimier, Sabiny i Apolonii. Mój mąż nie jest już tylko moim cudownym Mężem, jest również synem Krzysztofa, wnukiem Bronisława i Zdzisława, prawnukiem Michała, Stanisława, Józefa i Czesława. Te słowa to moje małe litanie, które przypominają mi, że jesteśmy indywidualnościami, to moje małe mantry, które czynią mnie silniejszą, bo wiem, że za naszymi plecami stoją pokolenia naszych przodków, którzy życzą nam wszystkiego, co najlepsze.. 13 kwietnia podarowałam sobie „tego” świadomość.

Dorota Cendrowska